bezpieczne waka

Lato to czas zabawy i upragnionych atrakcji, na które dzieci czekają cały rok. Dla rodziców to wyzwanie, by nie tylko sprawić radość najmłodszym, lecz przede wszystkim zapewnić im bezpieczny wypoczynek.

Bezpieczne wakacje.

Niezliczone godziny spędzone na przydomowym podwórku, zabawa na plaży, kąpiel w jeziorze czy górskie wyprawy z pewnością sprawią wiele radości każdemu, nie tylko dzieciom. Lato i wakacje w największym stopniu wiążą się z przyjemnością, ale nie brakuje też dodatkowych zagrożeń, na które narażony jest każdy z nas, a szczególnie dzieci. Należy pamiętać o przestrzeganiu kilku ważnych zasad, których pominięcie może być powodem zakończenia wakacji dużo wcześniej, niż było to planowane.

Nie sztuką jest dziecko począć i urodzić, sztuką jest je wychować na szczęśliwego, mądrego i dobrego człowieka.

 rodzina

Wychowywać dziecko trzeba od najmłodszych lat, już pod koniec pierwszego roku życia warto ustalić zasady i konsekwentnie ich przestrzegać. Nie sztuką jest dziecko począć i urodzić sztuką jest je wychować na szczęśliwego, mądrego i dobrego człowieka. W dzisiejszym zalatanym świecie wielu z nas wydaje się, że na kupieniu kolejnej zabawki, kończy się proces wychowania. Nie rozmawiamy ze swoimi małymi dziećmi i nie słuchamy ich. Do prawidłowego rozwoju potrzebni są rodzice. Oboje rodzice.

Być dobrym rodzicem nie znaczy pozwalać na wszystko, obsypywać prezentami, ulegać kaprysom - być dobrym rodzicem to być z dzieckiem, towarzyszyć w zabawie, uczyć zasad i pokazywać świat.

       Emocjonalność przeciętnego przedszkolaka nie przypomina emocjonalności dorosłego. Więcej – jeśli dorosły reagowałby tak, jak przedszkolak, doszukiwalibyśmy się zaburzeń w jego zachowaniu. Dlaczego więc próbujemy mierzyć małe dzieci naszą miarą? Przedszkolaki mają prawo być niecierpliwe, szybko się wzbudzać, przechodzić błyskawicznie z jednego stanu emocjonalnego  w drugi i reagować wzmożoną ruchliwością (w przypadku dzieci nadmiernie ruchliwych) lub wycofaniem (w przypadku dzieci spokojniejszych) w sytuacji pobudzenia emocjonalnego. Mają prawo złościć się, nie umieć rozwiązywać konfliktów i nie słuchać argumentów, kiedy zalewają je emocje.          A „zalanie emocjonalne” to jeden z najczęstszych stanów emocjonalnych dziecka. Stanów adekwatnych rozwojowo – dodajmy.

Wszyscy chętnie zasypują rodziców radami, jak mają postępować ze swoim dzieckiem. Przedstawione zostaną zatem, nieco przewrotnie, metody wychowawcze, które nie dość, że nie przynoszą rezultatu, to jeszcze szkodzą i maluchom i rodzicom. Których naprawdę należy unikać.

         Na początku rodzicielstwa całą uwagę rodziców pochłania pielęgnacja. A gdy dziecko podrośnie pojawiają się nowe wyzwania. Jak je przekonać, by coś zrobiło (np. zjadło), jak sprawić, by czegoś nie robiło (np. nie bawiło się pilotem od telewizora), jak zachęcić (np. do bezpiecznych zabaw na podwórku) i jak zniechęcić (np. do głośnych krzyków)? Metod wychowawczych jest sporo. Oto te, po które nie warto sięgać, bo nie pomogą, a zaszkodzą.

Bez tytułu

,,Nie teraz”, ,,Poczekaj na swoją kolej”, ,,Bądź cierpliwy” – te słowa często padają z ust rodziców i nauczycieli przedszkola. Ale czy w ogóle i w jaki sposób dzieci to rozumieją? Czy dzieci potrafią czekać? Czy przedszkolaki potrafią być cierpliwe?

Samo pojęcie ,,cierpliwość” oznacza zdolność spokojnego, długotrwałego znoszenia rzeczy przykrych lub zdolność spokojnego wyczekiwania na coś lub dążenia do czegoś. Oznacza to, że cierpliwość właściwie nie jest cechą charakteru, lecz raczej zdolnością, umiejętnością, której można się nauczyć. I właśnie dlatego dzieciom brakuje cierpliwości – nie są jeszcze emocjonalnie gotowe do takiego poświęcenia, jakim jest spokojne czekanie na swoją kolej. Oczywiście - już od najmłodszych lat uczy się dzieci czekać, ale nie oznacza to, że wszystkie przedszkolaki posiadają tę umiejętność, zanim rozpoczną przygodę z przedszkolem.

dziecko

Wielu młodych rodziców nie do końca rozumie zasady bezstresowego wychowania i pozwala swoim dzieciom w zasadzie na wszystko. Dorośli starają się być dla dziecka partnerami, „kumplami”, a gdy dziecko źle się zachowuje, najczęściej nie reagują. Swoje stanowisko tłumaczą tym, że dziecko jest jeszcze małe i z wielu rzeczy wyrośnie. Są również przekonani, że dzięki takiemu postępowaniu ich dzieci będą miały poczucie własnej wartości i bez problemów, tak jak amerykańskie maluchy, będą radzić sobie w życiu. Czy tak się stanie?